Anglicy nie mają wątpliwości, że na Wyspach Brytyjskich, Manchester jest jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych. Szacuje się, że miasto to produkuje ponad połowę towarów wytwarzanych w całym kraju. Słysząc to, nikt by nie przypuszczał, że tuż nieopodal tego miasta ludzie żyją w skrajnym ubóstwie.
Niskie płace, bezrobocie, rosnące ceny nieruchomości i czynsze, spirala zadłużenia przed którą nie można uciec powoduje duży niedobór finansowy wśród mieszkańców szczególnie niektórych miast przylegających do Manchesteru.
Według Manchester Evening News w Salford jedna czwarta dzieci żyje w ubóstwie, na wyżywienie niektóre rodziny wydają zaledwie 1,50 £ dziennie.
Mimo, że jest to miasto w którym gospodarka rozwija się dynamicznie, to w wielu rodzinach bieda daje się we znaki.
Raport z 2016 roku, wskazuje, że 12 667 dzieci żyje w ubóstwie – czyli 23 procent, co daje 7 dzieci w klasie 30-osobowej.
W tym samym raporcie odnotowano w Salford bezprecedensowy poziom wzrostu gospodarczego w ciągu ostatnich pięciu lat: £1.3 biliona inwestycji w sektorze prywatnym i £ 425 mln w sektorze publicznym. To pomogło zwiększyć zatrudnienie mieszkańcom Salford od 102 500 w 2011 roku do 111 100 w 2016, co dało 8,3 proc. wzrostu.
Pomimo tego postępu, problem ubóstwa pozostaje nierozwiązany. Dowody pokazują ogromne nierówności pomiędzy poszczególnymi dzielnicami Manchesteru.
Najuboższej miejsca to także m.in. Little Hulton, Langworthy i Broughton. Najbardziej zamożni żyją w Worsley, Boothstown i Claremont.
