Ofensywa Frankowiczów. Odzyskują godność i pieniądze.

  • 21.11.2018, 18:28
Ofensywa Frankowiczów. Odzyskują godność i pieniądze.
Wywiad z Robertem Moskwą - Dyrektorem Regionalnym VOTUM S.A. , który jest krajowym liderem w obszarze „kredytów frankowych”.

Panie Robercie, nie przesadza Pan? "Frankowicze" odzyskują godność?

Robert Moskwa: tak, dokładnie. Ludzie płacą bankom po 10 i więcej lat i nadal mają do spłacenia więcej niż na początku. Sprzedaż nieruchomości i wcześniejsza spłata kredytu nie wchodzi w rachubę, bo najczęściej obecna wartość tej nieruchomości jest mniejsza niż pozostały do spłaty kredyt. Ludzie zostali przyspawani do swoich mieszkań. Do tego kwoty, które muszą co miesiąc wpłacać bywają dwukrotnie wyższe od tych, na jakie pierwotnie umawiali się z bankami. I jeszcze wmawia się im, że to tylko i wyłącznie ich wina. "Frankowicze" czują się oszukani, zawstydzeni i upokorzeni.

Ale przecież chyba nikt tych ludzi nie zmuszał do podpisywania umów, prawda?

Myli się Pani. Ci ludzie bardzo często byli zmuszani. Zmuszani przez ich sytuację ekonomiczną, rodzinną. Mnóstwo moich klientów opisuje ten sam scenariusz: "nie chcieliśmy brać kredytu we frankach, ale mówiono nam, że na kredyt w złotówkach nie posiadamy zdolności kredytowej."

Może i nie chcieli, ale brali. Podpisali umowę czyli "widziały gały co brały". Trzeba czytać to co się podpisuje.

To jeden z najczęstszych i chyba jeden z najbardziej chybionych zarzutów wobec „Frankowiczów”. Jeżeli podsunę Pani do podpisu umowę z zapisami, które są sprzeczne z prawem, to nawet jeżeli się Pani razem ze mną pod tym podpisze, to zapisy te nadal pozostają bezprawne. A skoro są bezprawne to nie wiążą stron! Koniec i kropka.

Wie Pan, ja też kiedyś podpisałam pewną umowę. Nie doczytałam szczegółu napisanego oczywiście drobnym druczkiem i musiałam zapłacić o 30% więcej niż się pierwotnie spodziewałam. Ale to moja wina i ja musiałam ponieść konsekwencje.

Nie mylmy pojęć. To z czym się Pani spotkała to nieuczciwość, nierzetelność. Ktoś wprowadził Panią w błąd, ale dał do podpisania umowę ZGODNĄ Z PRAWEM. W tym przypadku taką firmę można jedynie potępić za nieuczciwość, Pani może czynić sobie wyrzuty, że czegoś tam nie doczytała, ale nie ma podstaw, żeby iść z tym do Sądu. W przypadku „kredytów frankowych” mamy umowy SPRZECZNE Z PRAWEM i tu jak najbardziej do Sądu iść trzeba.

Po co?

Po pierwsze dlatego, żeby odzyskać pieniądze nadpłacone przez ostatnich 10 lat. Dalej się sięgnąć nie da, bo obowiązuje przedawnienie. Nie wiem jak to się przedstawia w skali kraju, ale wiem jak to wygląda u moich już blisko dwustu Klientów, normalnych ludzi rozsianych po całym kraju i poza jego granicami. Najniższa kwota zwrotu z jaką się spotkałem to 30.000 zł. Najwyższa… ponad 300.000 zł.
Po drugie dlatego, żeby w ogóle wyrzucić na przyszłość franka szwajcarskiego z umowy co automatycznie zmniejszy kwotę pozostałego do spłaty kredytu. Najniższe obniżenie z jakim się spotkałem to kwota 50.000 zł. Największe… ponad 800.000 zł. Kosmiczne kwoty.

I jakie są szanse na wygrane w Sądzie?

Bardzo duże i coraz większe. A przy naszej strategii praktycznie stuprocentowe. Wbrew temu co głosi bankowa propaganda, w myśl której prawomocne wygrane „Frankowiczów” to „odosobnione, pojedyncze przypadki”. Tymczasem prawomocnych wyroków na rzecz „Frankowiczów” jest już blisko tysiąc i ta liczba szybko się zwielokrotni, bo w samym 2017 roku złożono blisko 4000 nowych pozwów. Przybywa pozwów, wyroków i różnego rodzaju raportów, oficjalnych opinii które wręcz miażdżą mechanizm „kredytów frankowych”. Tu warto przywołać choćby ten ostatni, z sierpnia tego roku, raport Najwyższej Izby Kontroli. Chyba najostrzejszy jak do tej pory głos w sprawie frankowej. Mówi się tam wprost o tym, że „banki uzyskały nienależne korzyści kosztem konsumentów” a „Państwo pozwoliło bankom na zbyt wiele”.

I jak rozumiem to Państwo ma teraz „Frankowiczom” pomagać, tak? Dlaczego Państwo ma pomagać akurat „Frankowiczom”, a ci co brali kredyty w złotówkach muszą sobie radzić sami? I dlaczego ja mam za to płacić?

„Frankowicze” nie oczekują, że ktoś spłaci kredyt za nich i – podkreślam to z całą mocą - nie mają żadnych finansowych roszczeń wobec Państwa. Tak więc bez obaw, to nie Pani będzie płacić za bezprawne działania banków. Zapłacą za to same banki, które prawomocnymi wyrokami zostaną zmuszone do zwrotu pieniędzy i do wyrzucenia franka z umowy i zapłacą „Frankowicze”, którzy będą musieli pokryć koszty tych procesów. „Frankowicze” to uczciwi, ciężko pracujący ludzie, to najbardziej zdyscyplinowana grupa kredytobiorców w Polsce. Płacą regularnie i nadal chcą płacić. Nie chcą jednak aby wysokość poszczególnych rat była uzależniana od kursu franka szwajcarskiego.

Bo co? Bo podrożał? Jak był tani, to było ok, a jak podrożał to wielka afera? Ludzie nie wiedzieli, że frank może zdrożeć?

Oczywiście, że wiedzieli! W większości przypadków wręcz podpisywali specjalne oświadczenia, że zdają sobie sprawę, że kurs może się zmienić!

No, to o co chodzi?

Chodzi o to, że franka szwajcarskiego w umowach w ogóle nie powinno być! Uzależnianie wysokości raty kredytu od kursu czegokolwiek jest w tym kraju i na terenie całej Unii Europejskiej nielegalne! I nie ma znaczenia czy tym czymś jest frank szwajcarski, baryłka ropy, kwintal pszenicy czy kilogram kiełbasy podwawelskiej.

Widzę, że podchodzi Pan do tego bardzo emocjonalnie.

Nie przeczę. Sam jestem „Frankowiczem” i wiem przez co przeszedłem i wciąż przechodzę. Na szczęście w działaniu jestem już na wskroś pragmatyczny i konsekwentny. Poznałem mechanizm tego przekrętu, wiem jak temu zaradzić i dzielę się tą wiedzą z ludźmi. Spotykam się z nimi. Pomagam.

Jak można się z Panem skontaktować?

Z łatwością można odnaleźć mój profil na facebooku, „Robert Moskwa. Pomagam”. Bywam też regularnie w UK, wygłaszam wykłady, przeprowadzam indywidualne spotkania. 1-2 grudnia będę w Manchesterze. Zapraszam do kontaktu.

Mam wrażenie, że nie wyczerpaliśmy tematu i że warto byłoby do niego wrócić.

Zdecydowanie tak.

K.M.

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Mario
Mario 22.11.2018, 06:55
To wygląda na odsysanie kasy z rynku, którą się najpierw włożyło i często wkłada w pensje tych ludzi. Taki mechanizm mafijny na wielką skalę. Ja najpierw wyłożę kaskę aby tobie było lepiej a potem płać i bądź zależny. Cyt. "Teraz Państw nie zdobywa się zbrojnie tylko ekonomicznie"
Robert
Robert 21.11.2018, 19:28
Dlaczego panstwo umaza kredyty rolnikom ?? Skoro prowadza dzialalnosc ktora jest narazona na skutki atmosferyczne powinni sie ubezpieczac a nie zadac umozenia kredytow. ... chyba nieco podobna sytuacja....
Robert
Robert 22.11.2018, 16:05
Nie sytuacja jest zupełnie inna! wręcz skrajnie. Po pierwsze nikt z Frankowiczów nie żąda umorzenia kredytów. Chcą je spłacać. Ale nie na bezprawnych warunkach zaproponowanych przez banki.
Po drugie w przypadku "kredytów frankowych" (cudzysłów celowo) nie mamy do czynienia z klęską żywiołową, od której faktycznie można się ubezpieczyć, ale z regularnym OSZUSTWEM, ZŁAMANIEM PRAWA. Od tego nie ma ubezpieczeń. Ale są od tego Sądy. I o tym mówię w wywiadzie :)
Robert Moskwa
Robert Moskwa 21.11.2018, 19:23
W uzupełnieniu tego wywiadu ze mną :) podaję do siebie namiary dla zainteresowanych: +48 603 035 072, e-mail: [email protected]

Pozostałe