Cześć tu Sławomir! Relacja z koncertu w Manchesterze.

  • 6.11.2018, 14:26 (aktualizacja 06.11.2018 14:33)
Cześć tu Sławomir! Relacja z koncertu w Manchesterze.
„Cześć tu Sławomir!”- takimi słowami przywitał przybyłych na koncert w Manchesterze gości,  gwiazda ostatnich kilku lat, czyli Sławomir!

Urodzony w 1983 roku młody showman, piosenkarz oraz prezenter telewizyjny podbił serca polskich widzów w 2015 roku i od tego czasu skutecznie rozwija swoją osobowość sceniczną jako wokalista rock-polo! Swoją działalność muzyczną zaczął w Nowym Yorku na Long Island gdzie zdobył uznanie polskich imigrantów w Ameryce. Tym razem przybył na wyspy aby promować swój album. 

W miejscu, w którym miał odbyć się koncert było tez kilka innym koncertów w tym czasie. W związku z tym przed wejściem było trochę zamieszania. Nie obeszło się bez małych aferek w stylu „panie, pan tu nie stał”, ale suma summarum wszyscy zdążyli wejść do środka. Wśród przybyłych widoczny był entuzjazm, kilka dziewczyn, które podsłuchaliśmy w toalecie wyraźnie nie mogło doczekać się widoku Sławomira. Narzekały też na to, ze koncert jest w niedzielę, bo niestety w poniedziałek większość musi wstać do pracy. Przedział wiekowy obejmował  od około sześciolatków do nawet 55-60 lat. Więc Sławomir może liczyć na spore grono fanów w każdym wieku. 

Wreszcie usłyszeliśmy muzykę jednak to jeszcze nie był Sławomir. To był zespół Polish Rock Legends, polski zespół z Manchesteru, który zagrał support z taką energią, że ciężko było stać w miejscu! Usłyszeliśmy hity takie jak „Agnieszka” zespołu Łzy, „Konik na biegunach” Urszuli, „Kocham cię, a kochanie moje” zespołu Maanam. Wszyscy razem z zespołem  

 

śpiewali nasze polskie super rockowe hity a z tłumu wydobywały się nawet okrzyki miłości, która zaskarbił sobie perkusista zespołu PRL, gdyż pewna kobieta krzyczała „perkusista, jesteś słodki, kocham cię!” i pospiesznie przepychała się pod scenę! Oj było gorąco!

 

Po wspaniałym suporcie czas na gwiazdę wieczoru. Tłum nawoływał „Sławomir! Sławomir!” aż w końcu pojawił się na scenie i z ogromnym uśmiechem powiedział „Cześć, tu Sławomir!”. Od razu zaczął koncert, wszyscy śpiewali razem z nim jego piosenki. Piskom i okrzykom zachwytu nie było końca. Kiedy doszło do piosenki „Weselny Pyton” tłum zrobił wężyka a atmosfera była iście weselna! Ktoś rzucił na scenę czerwoną chustkę a Sławomir bez pardonu włożył ją na głowę i śpiewał w niej jak babuleńka. Oczywiście największym hitem wieczoru był kawałek „Miłość w Zakopanem” , a sam Sławomir dziękował fanom za to, że to dzięki nim piosenka ma już podwójną diamentową płytę. Na koniec dziękował również swojemu zespołowi i żonie, która dostała ogromne brawa. Na zakończenie zabawy było coś ze sporym humorem, czyli piosenki, które my pamiętamy jako dzieci. „Puszek okruszek”, „Fantazja” , „Myję zęby” , „Pan Tik Tak” – to hity z dziecięcych lat, które każdy do dziś pamięta i każdy śpiewał je z zapałem. Na zakończenie triumfalny cover „We are the chempions” zespołu Queen

 

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe